sobota, 22 czerwca 2013

Gwiazda ze Stuttgartu.

W sierpniu 2000 roku, moi rodzice, ja oraz zaprzyjaźniona z nami rodzina posiadająca dwóch synów, z czego jeden będący moim rówieśnikiem, wszyscy razem wybraliśmy się na wspólne wakacje. Plan urlopu obejmował tydzień zwiedzania oraz tydzień pobytu w jakimś ładnym miejscu. Głowy rodzin ustaliły, że będziemy zwiedzać południową część Niemiec, zahaczymy o Strasburg we Francji, Bolzano we Włoszech i Księstwo Lichtenstein. Finalnie dojedziemy do Innsbrucka w Austrii, gdzie zaplanowany został tygodniowy odpoczynek po tygodniowej podróży. Pamiętam, że udało mi się namówić tatę, by zaplanował trasę w taki sposób, żebyśmy mogli zwiedzić muzeum Mercedesa w Stuttgarcie oraz muzeum Porsche mające siedzibę w Zuffenhausen pod Stuttgartem. To właśnie z Muzeum Mercedes-Benz przywiozłem bohatera dzisiejszego artykułu. W 2000 roku była to nowość zarówno motoryzacyjna, jak i modelarska - Mercedes-Benz C-Klasse (W203). Mój egzemplarz został wyprodukowany przez firmę Schuco, w skali 1:43, dla koncernu Mercedes-Benz. Wiadomo to, dzięki charakterystycznemu szaro-czarnemu pudełku, na którym poza gwiazdą Mercedesa, brak jakichkolwiek innych oznaczeń. Nie ma nawet oznaczeń producenta miniatury. Te znajdują się wyłącznie na podwoziu i podstawce, do której przykręcony jest model.


Mercedes-Benz C-Klasse (W203), produkowany był w latach 2000-2007. Na początku 2004 roku nieco odświeżono model. Kosmetycznym zmianom uległ wygląd zewnętrzny samochodu. Delikatnie przemodelowano zderzaki, progi oraz lampy. We wnętrzu miedzy innymi zmieniono zegary oraz panel sterowania klimatyzacją. Wprowadzono także nowe rozwiązania techniczne w samochodzie. Trzeba jasno stwierdzić, że dla marki Mercedes-Benz, każdy wprowadzony do produkcji model samochodu jest przełomem i krokiem milowym jednocześnie. Nie inaczej było w przypadku C klasy (W203). W tym przypadku innowacyjnym posunięciem było zerwanie z tradycyjnym oznaczaniem modelu samochodu w zależności od pojemności zamontowanego silnika pod maską. I tak Mercedes Benz C 180 miał zamontowany silnik o pojemności, nie 1.8l jak sugerowałaby naklejka na klapie bagażnika, lecz 2.0l (podobnie inne jednostki napędowe: C240 - 2.6l, C200 - 1.8l, C200K - 1.8l, C230 - 2,5l). Nie trudno się domyślić, że od tej pory zapanował niepotrzebny chaos w kwestii oznaczeń poszczególnych egzemplarzy C klasy (W203).



W miniaturze przedstawiającej samochód Mercedes-Benz C Klasa (W203) w skali 1:43, wykonanej przez firmę Schuco, nie brakuje drobnych detali. Na szczególną uwagę zasługuje przedni grill, który jest transparentny. Nie jest to wkładka z tworzywa sztucznego. Kratka wykonana jest bardzo delikatnego i cienkiego metalu. Odstępy pomiędzy żeberkami nie są "namalowane". Jest to naturalna przestrzeń, przez która można zajrzeć w głąb, pod maskę. Na masce lśni mikroskopijna "gwiazda mercedesa". Jest ona wykonana niemal z zegarmistrzowska precyzją. Sposób odwzorowania tylnych świateł, może nieco zawieść. Są wykonane z przezroczystego plastiku, który został pomalowany w odpowiednich miejscach czerwona farbą. Przezroczyste pozostały miejsca imitujące kierunkowskazy i światła wsteczne.


Wnętrze miniatury wykonane jest z ogromną precyzją i z dbałością o detale. Jednakże jest jedna nieścisłość dotycząca wyposażenia widocznego we wnętrzu. Na podstawce ekspozycyjnej dołączonej do mojej miniatury widnieje napis "Avangarde". Jest to nazwa jednej z trzech wersji wyposażeniowych montowanych w samochodach marki Mercedes-Benz. Taka wersja C klasy (W203) charakteryzowała się, między innymi aluminiowymi wstawkami ozdobnymi znajdującymi się na konsoli centralnej oraz na wewnętrznej stronie drzwi. Jak widać na zdjęciach, mój egzemplarz ma we wnętrzu "drewniane" wykończenie deski rozdzielczej, co stoi w sprzeczności z opisem znajdującym się na podstawce ekspozycyjnej dołączonej do tej miniatury.


Więcej zdjęć: w galerii Mercedes - Benz.

pvs



Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści postów oraz zdjęć bez zgody autora zabronione.

piątek, 21 czerwca 2013

Cabrio idealne na wiosnę, rozwiązanie konkursu.

Dziś, to jest 21 czerwca 2013 roku, o godzinie 7:04 czasu lokalnego mroźna i deszczowa wiosna odeszła w niepamięć ustępując miejsca wyczekiwanej przez wszystkich porze roku, jaką jest lato. Aktualna temperatura to 32°C, zachmurzenie umiarkowane, widoczność doskonała. Żywię gorącą nadzieję, że całe lato będzie tak słoneczne i gorące jak jego pierwszy dzień.

Czas także najwyższy by podsumować plebiscyt, który rozpoczął się pierwszego dnia wiosny bieżącego roku, dotyczący wyboru samochodu o otwartym typie nadwozia, który idealnie nadawałby się do przejażdżek w upalne dni.
Jak pewnie niektórzy z Czytelników pamiętają, w konkursie brało udział siedem cabrioletów. Każdy z nich był inny. Każdy z nich charakteryzował się innymi cechami, miał swoje wady i zalety.
Głosami czytelników niniejszego bloga malehobby.blogspot.com, oraz głosami użytkowników najlepszego polskiego forum modelarskiego zrzeszającego miłośników firmy Bburago - "Bburagofan", na czoło stawki walczącej o zaszczytny tytuł "Cabrioletu idealnego na wiosnę", wyłoniło się dwóch kandydatów. Są to Mercedes-Benz 300SL (R129) oraz BMW Z8 (E52). Jak widać pomiędzy reprezentantem koncernu montującego gwiazdę na masce, a konkurentem wyposażonym w biało niebieskie śmigło i nerki, zażarta i bezwzględna walka jest po prostu nieunikniona. Jednakże ja, administrator tego bloga, organ prowadzący konkurs oraz przewodniczący jury i to wszystko w jednej osobie, pomimo panującego upału musiałem te patową sytuację rozstrzygnąć. Przejrzałem "regulamin konkursu", przeczytałem całą "Wikipedię" oraz obejrzałem zdjęcia zamieszczone  w "Google Grafika", do 10 strony włącznie. Te trzy niezależne źródła dały mi pełny pogląd na zaistniałą sytuację i umożliwiły podjęcie decyzji, w której wyłoniłem zwycięzce konkursu "Cabrio idealne na wiosnę".

Zwycięzcą konkursu "Cabrio idealne na wiosnę", głosami internautów i moim decydującym głosem powziętym po rozpatrzeniu wszelkich za i przeciw, ogłaszam:

Mercedes-Benz 300SL (R129) jest cabrioletem idealnym na wiosnę.




Gratuluję!


Więcej zdjęć: w galerii Bburago 1:43

pvs


Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści postów oraz zdjęć bez zgody autora zabronione.

piątek, 14 czerwca 2013

Najmniejsza gwiazdka.

Czerwiec, bez wątpienia kojarzy się z początkiem wakacji. Jak wiadomo wakacje to ukochany czas odpoczynku i relaksu. Wakacje to także okres, w którym wszystkie polskie telewizje, nie wiadomo dlaczego, zaczynają powtarzać programy, które zostały wyemitowane raptem pół roku wcześniej. Oczywiście pomijam tutaj fakt, że wszelkie te tasiemcowe produkcje dostępne są także w każdej chwili w odpowiednich serwisach internetowych. Jednakże skoro w świecie mediów, latem zmianie ulega cała ramówka programowa, ja także postanowiłem dopasować mojego bloga do tego powszechnego trendu. W przeciwieństwie jednak do komercyjnych mediów, nie zamierzam umieszczać powtórek opublikowanych już artykułów. Rozpoczynam całkowicie nową serię publikacji dotyczących modeli wykonanych w skali 1:43. Seria ta będzie ukazywała się cyklicznie, na zmianę z artykułami dotyczącymi miniatur w skali 1:43 firmy Bburago. Mam nadzieję, że zabieg ten urozmaici treści zamieszczane na blogu czyniąc go ciekawszym i bardziej interesującym dla szerokiego grona odbiorców.


Bohater artykułu stoi na mojej kolekcjonerskiej półce już od wiosny 1998 roku. Ojciec przywiózł mi go z podróży służbowej do Düsseldorfu. Pamiętam, że gdy rozpakowałem prezent, wzbudził on we mnie ogromne emocje. Tak wykonanej miniatury nigdy wcześniej nie widziałem. Nie miałem możliwości. Dziś wszystko można zobaczyć w internecie, jednakże w tamtych czasach było nieco inaczej. U schyłku XX wieku, internet w Polsce dopiero "raczkował" poprzez modemowe połączenie telefoniczne. W tych czasach nie było jeszcze serwisu Allegro, a eBay miał dopiero 3 lata. Wrażenie zrobiła na mnie także masa miniatury. Model jak na swoje niewielkie wymiary jest po prostu ciężki.


Tata wręczył mi Mercedesa A 140 (W168) w skali 1:43, firmy Herpa. Kupił mi model tego samochodu ponieważ mały Mercedes wprowadzony do seryjnej produkcji w 1997 roku, kilka miesięcy później, stał się słynny na cały świat. Jego sława nie wynikała z tego, że był to pierwszy Mercedes z napędem na przednie koła. Nie wynikała także z jego innowacyjnej budowy typu "sandwich". "Kanapkowa" konstrukcja powodowała, że podczas zderzenia czołowego tego małego auta, silnik wraz ze skrzynia biegów wślizgiwał się pod podłogę, zamiast opierać się o ścianę grodziową oddzielającą komorę silnika od przedziału pasażerskiego. Najmniejszy z Mercedesów zasłynął spektakularną wywrotką podczas tak zwanego "testu łosia". Jest to sprawdzian dla nowych samochodów opracowany przez szwedzkich dziennikarzy. Polega na dojechaniu do przeszkody z odpowiednią prędkością, gwałtownym hamowaniu, wyjechaniu na sąsiedni pas ruchu celem ominięcia przeszkody i powrocie na swój pas. Nazwa testu wzięła się od manewru polegającego na ominięciu prawdziwego łosia, który często, chętnie i nagle wyłania się z lasu chcąc przejść na drugą stronę skandynawskiej drogi. A Klasa (W168) okazała się niestabilna podczas tego testu i wywróciła się na dach. Mercedes - Benz początkowo zbagatelizował to wydarzenie. Jednakże później koncern zatrzymał produkcję małego Mercedesa, zatrzymał jego sprzedaż oraz wycofał wszystkie sprzedane dotychczas egzemplarze. Problem wywrotności samochodu w zakręcie, rozwiązano poprzez seryjny montaż układu stabilizującego tor jazdy (ESP) oraz modyfikując zawieszenie. Produkcja "poprawionej" A Klasy (W168) ruszyła 26 lutego 1998 roku. Produkcję tej generacji zakończono w 2004 roku. W 2001 roku pojawiła się przedłużona o 17 cm A Klasa "Long". Dłuższa wersja miała inne oznaczenie kodowe nadwozia (V168 - limuzyna przedłużona - Verlangerter Wagon).


Model Mercedes A 140 (W168) w skali 1:43 firmy Herpa nie jest zabawką. Bez cienia wątpliwości można powiedzieć o nim, że jest to wierna replika samochodu, wykonana w skali. W takim przypadku nie będę dokładnie opisywał jakości wykonania, bo ta jest właściwie bez zarzutu. Skupię się na elementach, które zwróciły moją uwagę. Przednie światła nie są wykonane najlepiej. Brak w nich prawdziwej głębi. Natomiast tylne lampy mają nadruk imitujący kierunkowskazy oraz światła wsteczne. Ciekawostką jest wycieraczka tylnej szyby, która jest namalowana farbą.


Jeśli chodzi o wnętrze miniatury, to uwagę zwraca dwukolorowa deska rozdzielcza. Oczywiście na jej powierzchni znajdują się wszelkie kratki nawiewów i przetłoczenia. Miniaturowe boczki drzwi, są wierną repliką tych występujących w prawdziwym samochodzie. Podłokietnik w drzwiach odlany jest wraz z tapicerką drzwi, natomiast rączka służąca do zamykania, jest osobnym, "doczepionym" elementem.


Mój Mercedes A Klasa (W168) firmy Herpa nosi symbol "140", który oznacza pojemność silnika. W moim przypadku jest to benzynowa jednostka napędowa o pojemności 1,4 litra, dysponująca mocą 82KM. Przy lusterku wstecznym widnieje napis "Classic", który określa wersje wyposażeniową. Firma Herpa produkowała tego Mercedesa w kilku kolorach i w kilku wariantach wyposażeniowych. Często można tę miniaturę kupić z zamontowaną imitacją dużego zamkniętego szyberdachu harmonijkowego. Taką wersję A Klasy ma na przykład Michał.


Więcej zdjęć: w galerii Mercedes - Benz.

pvs


Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści postów oraz zdjęć bez zgody autora zabronione.

piątek, 7 czerwca 2013

Er five.

Renault R5 Turbo produkowane było w latach 1980 - 1984. Jest to wyczynowa wersja samochodu Renault R5, i powstała stricte po to, by brać udział w rajdach samochodowych. Jednakże aby francuska rajdówka mogła ścigać się w Rajdowych Mistrzostwach Świata, firma Renault musiała zbudować co najmniej 500 seryjnych egzemplarzy odmiany R5 Turbo. W sumie powstało ponad 3500 sztuk tej wersji samochodu. Istniały dwie odmiany R5 Turbo: Turbo 1 oraz Turbo 2. Obie wersje nie różniły się od siebie wizualnie. Różnice tkwiły w materiałach, które były wykorzystane do produkcji pojazdu. Jednakże Renault R5 w wersji Turbo znacznie różniło się od zwykłej, seryjnej R5. W celu obniżenia masy część nadwozia R5 Turbo wykonano z aluminium i tworzyw sztucznych. Podwozie zostało usztywnione, zmodyfikowano zawieszenie oraz hamulce. Niemniej jednak największa różnica pomiędzy wersjami Turbo a "cywilną" tkwiła za przednimi fotelami. Mianowicie wersja Turbo miała silnik umieszczony w miejscu gdzie w zwykłej wersji R5 znajdowała się tylna kanapa. Czterocylindrowa, rzędowa jednostka napędowa została umiejscowiona centralnie czyli nad tylna osią pojazdu. Pojemność silnika wynosiła 1,4 litra, ale dzięki zastosowaniu turbodoładowania, intercoolera i wtrysku paliwa, moc wynosiła 162KM. Dzięki temu małe Renault mogło rozpędzić się do 205km/h. Moc przenoszona była na tylne koła za pośrednictwem 5cio biegowej manualnej skrzyni biegów. W związku z tym, że francuscy inżynierowie zdecydowali się umieścić silnik centralnie, musieli wygospodarować wystarczającą ilość miejsca, oraz zapewnić jednostce napędowej odpowiednie chłodzenie. Nadwozie R5 Turbo zostało poszerzone o 27 cm w stosunku do nadwozia zwykłej R5. W samochodzie seryjnym boczna krawędź pojazdu znajdowała się zaraz przy tylnych światłach. W poszerzonych nadkolach R5 Turbo kryją się otwory wentylacyjne doprowadzające powietrze do silnika. Gorące powietrze ucieka otworami wentylacyjnymi umieszczonymi z tyłu, tuż obok tylnych lamp. Dzięki pogłębionym wnękom kół można było zamontować szerokie felgi i ogumienie. We wnętrzu samochodu z oczywistych względów było miejsce tylko dla kierowcy i pasażera, którzy siedzieli w głębokich kubełkowych fotelach.


W moich zbiorach znajduje się rajdowa odmiana Renault R5 Turbo w skali 1:43 wyprodukowana we Włoszech przez firmę Bburago w latach 80 ubiegłego wieku. Jest to egzemplarz z charakterystycznymi dla tamtego okresu, kołami o wzorze z czterema srebrnymi kwadratami. Przez krótki czas miałem możliwość porównać mój egzemplarz z miniaturą wyposażoną w koła o wzorze z pięcioma srebrnymi kwadratami. Ten charakterystyczny wzór był typowy dla miniatur Bburago w skali 1:43, produkowanych w latach 90 ubiegłego stulecia. Jednakże poza różnym wzorem felg, żadnych innych różnic pomiędzy nimi nie zaobserwowałem. "Młodsza" miniatura znalazła się u mnie tylko przejazdem w drodze do nowego właściciela. Obecnie Renault R5 Turbo z nowszym wzorem kół uświetnia zbiór Pawła "Pablo".


Modele w skali 1:43 produkowane w latach 80 ubiegłego wieku przez firmę Bburago nie obfitowały w nadmierną ilość drobnych detali. Jednakże szczegółowość modelu Renault R5 Turbo w skali 1:43 stoi na wysokim poziomie. Uwagę zwracają zderzaki, które są w innym kolorze niż nadwozie miniatury. Spowodowane jest to tym, że podwozie, które jest wykonane z białego tworzywa, zostało odlane wraz ze zderzakami. Szczegółowość przedniego zderzaka stoi na bardzo wysokim poziomie. W jego górnej części znajdują się trzy otwory wentylacyjne, które w prawdziwym samochodzie doprowadzały powietrze niezbędne do prawidłowego chłodzenia chłodnicy. Otwory są "głębokie" i bardzo wyraźnie widoczne. Na obu brzegach zderzaka znajdują się delikatne przetłoczenia o wzorze drobnej siatki. Producent miniatury w ten sposób zaznaczył występujące w tym miejscu światła pozycyjne oraz kierunkowskazy. W dolnej części zderzaka znajdują się wykonane w podobny sposób, dodatkowe światła przeciwmgłowe. Zderzak posiada liczne masywne przetłoczenia.
Przednie światła wykonano z przezroczystego tworzywa. Na powierzchni klosza odtworzono wzór, który w prawdziwym reflektorze, odpowiadał za rozpraszanie snopa światła na drogę. Pomiędzy lampami zamontowano czarną atrapę chłodnicy. Element ten jest jednocześnie klipsem łączącym karoserie z podwoziem. Patrząc na miniaturę od przodu nie da się nie zauważyć delikatnych poszerzeń nadkoli. Nawet na tym małym modelu widać, że były one bardzo masywne. Tył poszerzony jest dużo bardziej niż przód. Ma to oczywiście związek z umiejscowieniem silnika z tyłu. W szerokich tylnych nadkolach doskonale widać wszystkie otwory wentylacyjne. W miniaturze tylne lampy są odlane wraz z karoserią i pomalowane na kolor nadwozia. Pomimo tego da się bezproblemowo odróżnić sekcję odpowiadającą za kierunkowskaz (górny "klosz") oraz za światła mijania/stopu (dolny "klosz"). Na powierzchni kloszy znajduje się faktura imitująca ich głębie. Ponad lampami, na krawędzi tylnego słupka, widoczne jest przetłoczenie. W prawdziwym samochodzie na całej długości słupka "C", mieściły się otwory wentylacyjne, które były osłonięte delikatną siatką. Na powierzchni tylnej klapy wytłoczone jest miejsce przeznaczone do montażu tablicy rejestracyjnej. Obok są dwa odstające elementy, które imitują światła wsteczne, oraz światła oświetlające tablice rejestracyjną. Nie zabrakło także zamka na tylnej klapie. Na tylnej szybie widoczne są poziome linie, które odwzorowują mechanizm służący do "ogrzewania" szyby. Tylny zderzak jest masywny. Przy jego górnej krawędzi znajdują się "krateczki", które imitują światła odblaskowe. Pod zderzakiem widoczny jest żółty element z sześcioma kwadratami. W prawdziwym samochodzie w tym miejscu występowała metalowa listwa, która wykańczała spód zderzaka oraz jednocześnie podtrzymywała końcówkę rury wydechowej. W prezentowanej miniaturze firma Bburago na bazie tego elementu wykonała zaczep łączący karoserię z podwoziem. Tym samym producent zrezygnował z charakterystycznego klipsa na rzecz zaczepu będącego elementem karoserii, który wtyka się w podwozie.


Patrząc na miniaturę z profilu, wyraźnie widać spojler, który jest przedłużeniem dachu. Spojler jest delikatnie zadarty ku górze. Moją uwagę zwróciło szczegółowe wykończenie otworów okiennych. Miniatura pozbawiona jest lusterek wstecznych, co jest typowe dla produktów Bburago w skali 1:43 z tamtego okresu. Pod czarnym pasem naklejonym na drzwi widoczny jest otwór imitujący zamek drzwiowy. Z tej perspektywy doskonale widoczne są dwa otwory wentylacyjne znajdujące się w przedniej części poszerzenia tylnego koła. Niestety nie są pomalowane na czarno, co doskonale imitowałoby ich głębie. Jednakże wewnątrz otworów widoczny jest wzór siatki zabezpieczającej. Na masce miniatury także odwzorowano dość sporych rozmiarów otwór wentylacyjny. W prawdziwym samochodzie, wraz z przednimi otworami znajdującymi się w zderzaku i pomiędzy reflektorami, zapewniał prawidłową cyrkulacje powietrza wokół chłodnicy. Poniżej dolnej krawędzi drzwi znajduje się szeroki próg, który łączy przednie i tylne, wystające poza obrys auta, nadkola. 

Identycznie pomalowane Renault R5 Turbo (w kolorze żółtym z białymi zderzakami) faktycznie brało udział w Rajdowych Mistrzostwach Świata. Prawdopodobnie (sądząc po naklejkach), model przedstawia R5 Turbo, które brało udział w rajdzie Monte Carlo, który odbył się w 1981 roku. Ten rajd wygrał Jean Ragnotti, który prowadził debiutujący w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Świata samochód marki Renault R5 Turbo. Nie wykluczone, że firma Bburago wprowadzając do produkcji opisywaną miniaturę, chciała upamiętnić ten fakt.


Więcej zdjęć: w galerii Bburago 1:43

pvs


Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści postów oraz zdjęć bez zgody autora zabronione.

piątek, 31 maja 2013

BMW z metra sześciennego cięte.

BMW M3 Coupé o nadwoziu oznaczonym symbolem E-36, produkowane było w latach 1992 - 1999. W 1995 roku producent przeprowadził drobny facelifting pojazdu. Pojawiły się kosmetyczne zmiany w nadwoziu. Poprawiono jakość materiałów we wnętrzu. Samochód oferowany był wyłącznie z 6-cio cylindrową rzędową jednostką napędową. Do 1995 roku był to silnik o pojemności 3 litrów, dysponujący w zależności od wersji, mocą 286KM lub 295KM (wersja M3 GT). Po faceliftingu pojemność silnika została zwiększona do 3,2 litra. Moc wzrosła do 321KM. Nowy silnik montowany był z 5-cio lub 6-cio stopniową manualną skrzynia biegów.
Firma Bburago wydała miniaturę BMW M3 (E-36) Coupé  w skali 1:43, w wersji wyścigowej. Mój egzemplarz nosi barwy niemieckiego browaru Warsteiner. Został wyprodukowany we Włoszech.

Pamiętam dokładnie, że prezentowany egzemplarz zakupiłem w Istebnej podczas odbywającego się tam tygodniowego zimowiska szkolnego. Był to 1996 lub 1997 rok. Uczęszczałem wtedy do szkoły podstawowej. Jak widać na fotografiach model bez większych uszkodzeń przetrwał do czasów współczesnych. Lakier nie jest zniszczony. Zachowały się oryginalne kalkomanie, które niestety z biegiem lat pożółkły od starości.


Wszystkie samochody BMW serii 3 o nadwoziu oznaczonym symbolem E-36, miały charakterystyczne przednie reflektory, które dla mnie stały się znakiem rozpoznawczym samochodów marki BMW z lat 90 ubiegłego wieku. Lampa przednia składała się z dwóch niezależnych od siebie odbłyśników ustawionych obok siebie, jednocześnie osłoniętych wspólnym przezroczystym kloszem. W modelu BMW M3 (E-36) Coupé w skali 1:43 firmy Bburago, ten charakterystyczny element został wykonany w symboliczny sposób. Lampę odlano z przezroczystego tworzywa. Ma prawidłowy prostokątny kształt. Lampa nie posiada głębi. Na jej powierzchni jedynie "zaznaczono" typowe dla marki BMW z tego okresu produkcji, podwójne odbłyśniki. Bardzo dobrze odwzorowano atrapę chłodnicy, zwaną przez fanów marki BMW "nerkami". Widoczne są nawet pionowe linie imitujące wnętrze wlotu powietrza. Element ten jest jednocześnie klipsem łączącym karoserię z podwoziem. Przestrzeń pomiędzy nerkami pomalowałem białym korektorem. Teraz "nerki" wyglądają dużo bardziej realnie. Kierunkowskazy znajdujące się obok reflektorów głównych zostały wytłoczone w karoserii. Na ich powierzchni znajduje się wzór imitujący ich głębie. W przednim zderzaku widoczne są wszystkie niezbędne detale. W centralnej części zderzaka wytłoczono miejsce na tablicę rejestracyjną. Poniżej znajduje się wielki wlot powietrza do silnika. Po jego bokach wytłoczono mniejsze elementy, które imitują moim zdaniem światła przeciwmgłowe. Jednakże równie dobrze mogą to być kratki wentylacyjne doprowadzające powietrze służące do chłodzenia hamulców. Dolna krawędź zderzaka wykończona jest spojlerem. W tylnej części miniatury króluje przede wszystkim wielki spojler. Jest on odlany wraz z karoserią przez to jest jej integralnym elementem. Na klapie bagażnika wytłoczone jest miejsce na znak firmowy BMW. Znaku niestety brak. Poniżej producent umieścił czarny klips łączący karoserię z podwoziem, który jednocześnie imituje miejsce przeznaczone do montażu tablicy rejestracyjnej. Klips jest dobrze spasowany z nadwoziem i nie odstaje od niego. Tylne światła są tłoczone w karoserii. Są w kolorze nadwozia. Na szczęście nie są zalane lakierem, dzięki czemu dokładnie widać poszczególne segmenty lampy. Tylny zderzak posiada liczne przetłoczenia. Pod jego dolną krawędzią widoczna jest podwójna końcówka układu wydechowego.


Z profilu miniatura prezentuje się bardzo dobrze. Długa maska, przedział pasażerski oraz tył, nad którym góruje spojler, wydają się być wykonane w odpowiednich proporcjach. Moją uwagę przykuwają liczne i dokładnie wykonane przetłoczenia blach, ciągnące się od przednich kierunkowskazów, aż po krawędź klapy bagażnika. Zarówno lusterka wsteczne jak i klamki drzwi mają typowy kształt dla pojazdów BMW serii 3 (E-36). Detalem charakterystycznym dla tej miniatury jest "bodykit" zamontowany na całym nadwoziu. Bodykit to kompleksowy zestaw spojlerów i nakładek, które mają na celu oddziaływać aerodynamicznie na pojazd znajdujący się w ruchu. Jego zadaniem jest także nadać autu sportowego i dynamicznego wyglądu. Miniatura BMW M3 (E-36) Coupé w skali 1:43 firmy Bburago ma bardzo dobrze wykonany bodykit. Obejmuje on spojler wykańczający spód przedniego zderzaka, który następnie przechodzi w poszerzenie nadkoli. Na progu nadwozia odlano sportowy próg, który zbliżając się do tylnego koła rozszerza się. Tylne nadkole jest szersze niż przednie. Bodykit kończy się pod tylnym zderzakiem.

Jak wspomniałem na wstępie, na modelu znajduje się sportowa grafika. Widnieje na niej biało-złote logo głównego sponsora. Widoczny jest także wzór szachownicy. Część tej grafiki jest czarno-biała i nawiązuje do flagi o wzorze biało-czarnej szachownicy, którą sygnalizuje się koniec wyścigu. Pozostała część wzoru jest w kolorach: białym, niebieskim i czerwonym. Barwy te nawiązują do kolorów występujących w herbie Bawarii. Stolicą tego niemieckiego landu jest Monachium, w którym jak wiadomo znajduje się fabryka Bayerische Motoren Werke wytwarzająca samochody marki BMW.
Naklejki znajdują się na masce, bokach nadwozia, dachu oraz na tylnym spojlerze. Musze przyznać, że naklejono je bardzo dokładnie, co w przypadku firmy Bburago nie jest tak oczywiste. Wszystkie naklejki są ze sobą spójne. Dzięki dość precyzyjnemu oklejeniu, grafika tworzy jednolitą całość. Najdokładniej oklejony jest spojler i dach miniatury.


Więcej zdjęć: w galerii Bburago 1:43

pvs


Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści postów oraz zdjęć bez zgody autora zabronione.

piątek, 24 maja 2013

Skup się!

Ford Focus drugiej generacji (Mk2) produkowany był od 2005 do końca 2010. W 2008 roku miał miejsce facelifting samochodu. Przestylizowano przednią część pojazdu. Delikatnym zmianom poddano także wnętrze. Firma Bburago zdecydowała się na wydanie Forda Focusa Mk2 w skali 1:43 w sportowej wersji ST. Wyprodukowano go w Chinach. Miniatura przedstawia pojazd w wersji sprzed faceliftingu. Widać to wyraźnie po przednich światłach i małym grillu, które zostały przestylizowane w późniejszym czasie. Ford Focus ST Mk2 występował tylko z jednym silnikiem. Była to mocna jednostka napędowa o pojemność 2,5l, dysponująca mocą 225KM. Ciekawostką jest fakt, że silnik ten miał 5 cylindrów, dwa wałki rozrządu (DOHC) oraz turbosprężarkę. Silnik przekazywał moc na przednie koła za pomocą 6-cio stopniowej manualnej skrzyni biegów.


Przód modelu Ford Focus ST Mk2 w skali 1:43 firmy Bburago obfituje w liczne szczegóły. Chyba najważniejszym z nich jest czytelny i bardzo ładnie odwzorowany owalny znak firmowy marki Ford. Umieszczony na trapezoidalnym grillu przyciąga wzrok. Przedni wlot powietrza namalowany jest czarną matową farba, jednakże na jego powierzchni znajduje się faktura siatki w kształcie plastra miodu. Całość otoczona jest delikatną, prawie nie widoczną srebrną obwódką, która została namalowana srebrną matową farbą. Przednie reflektory wykonano z przezroczystego tworzywa, lecz producent miniatury zdecydował się nadać im głębię poprzez pomalowanie ich wewnętrznej strony srebrną matową farbą. Jednakże uzyskany efekt niestety nie sprawia dobrego wrażenia. Zabieg ten spowodował, że lampy wyglądają dość sztucznie i raczej "nieprawdziwie". W centralnej części przedniego zderzaka widoczny jest ogromny czarny wlot powietrza. Po dokładniejszym przyjrzeniu się widać, że na jego powierzchni znajdują się liczne przetłoczenia, które są zgodne z tymi widocznymi w prawdziwym samochodzie. Boczne kratki wentylacyjne również są czarne lecz otoczone są dodatkowo ozdobną srebrną ramką. Niestety nie jest ona namalowana nazbyt precyzyjnie. W centrach tych dwóch kratek znajdują się namalowane srebrną farbą soczewkowe światła przeciwmgłowe. Opisane wloty powietrza nie są "osobnym" elementem wykonanym z tworzywa. Zostały namalowane czarną matową farbą na powierzchni zderzaka. Jedynym drobiazgiem "odstającym" od zderzaka jest plastikowy zaczep, dzięki któremu podwozie połączone jest z karoserią. Zaczep ten imituje miejsce na tablicę rejestracyjną. Na jego powierzchni naklejona jest naklejka z nazwa pojazdu. Pod krawędzią zderzaka widoczny jest spodni spojler w kolorze nadwozia. Na powierzchni przedniej szyby znajdują się wycieraczki, które są jej integralną częścią, lecz nieco odstają tworząc wrażenie trójwymiarowości.
Tył miniatury także obfituje w liczne detale. Tutaj także w oczy rzuca się czytelny owalny znak marki Ford. Na miniaturze nie zabrakło dokładnych oznaczeń modelu samochodu oraz jego wersji. Doskonale widoczne są napisy "Focus" i "ST". Nad tylną szybą znajduje się charakterystyczny dla sportowej odmiany Focusa, duży spojler w kolorze nadwozia. Na powierzchni szyby nie brakuje wycieraczki, która została wykonana w identycznej technologii jak wycieraczki przednie. Światła są zrobione z czerwonego przezroczystego tworzywa. Niestety ich jakość wykonania nie stoi na najwyższym poziomie, i jest niska nawet jak na firmę Bburago. Nie mają zachowanego prawidłowego kształtu. Powinny być wąskie i podłużne oraz idealnie wpasowane w tylny słupek. Klapa bagażnika posiada przetłoczenie, w głębi którego w prawdziwym samochodzie, znajduje się miejsce przeznaczone do montażu tablicy rejestracyjnej. Producent miniatury postanowił w tym miejscu zamontować zaczep łączący podwozie z karoserią, który jednocześnie będzie imitował tablicę rejestracyjną. Jednakże, grubość zaczepu nie pozwala mu się "schować" w głębi wnęki, co powoduje, że element odstaje od zwartej linii nadwozia. Charakterystyczne dla seryjnego samochodu marki Ford Focus Mk2 światła: przeciwmgłowe i wsteczne, znajdujące się w tylnym zderzaku, zostały prawidłowo odwzorowane. Nie zapomniano nawet o namalowaniu świateł odblaskowych, które w prawdziwym samochodzie są niejako zespolone z tymi lampami funkcyjnymi. Szczególnie dobrze widoczne jest to przy białej lampie cofania. Kształt lamp jest zgodny z pierwowzorem. W samochodzie Ford Focus ST Mk2 nie wypełniały one całej wnęki w zderzaku. Czarna przestrzeń wokół lamp to ozdobna atrapa kratki wentylacyjnej. Ich prawidłowy kształt został podkreślony dzięki obwódkom namalowanym srebrną farbą. Przy dolnej krawędzi zderzaka widoczne jest przetłoczenie. Pod nim zostały umieszczone symetrycznie dwie końcówki układu wydechowego. Moją uwagę zwróciły także linie, które w bardzo wyraźny sposób zaznaczają przerwę pomiędzy zderzakiem a karoserią oraz pomiędzy krawędzią klapy bagażnika a nadwoziem miniatury. Niebieskie pasy przechodzące przez całe nadwozie zwane są "małyszem". Malowanie to nie jest luźną fantazją producenta miniatury. Takie pasy można było zamówić jako "wyposażenie dodatkowe" do prawdziwego samochodu.


Patrząc na model z profilu wydaje mi się, że górna linia szyb została przeprowadzona nazbyt wysoko. Dodatkowo przestrzenie szklane wydają się być za duże. Wrażenie to spotęgowane jest także tym, że krawędzie otworów okiennych zostały pomalowane czarną matową farbą imitującą ramę przedniego bocznego okna oraz uszczelki okna tylnego. Jednakże na pochwałę zasługuje to, że producent miniatury pomalował na czarno tak zwany boczny słupek "B". 
Z tej perspektywy doskonale widać wspomniany w poprzednim akapicie, spojler umieszczony ponad krawędzią tylnej szyby. Niezwykle miłym dla oka akcentem jest symbol "ST" na srebrnym tle, znajdujący się w tylnej części przedniego nadkola. Na drzwiach umieszczono lusterka wsteczne oraz wyraźnie zaznaczoną klamkę. Na powierzchni nadwozia miniatury widoczne są wszelkie przetłoczenia blach znajdujące się w pierwowzorze. Widoczna jest nawet "sportowa" nakładka progów, która w przypadku mojego egzemplarza Forda Focusa ST Mk2 jest nieco zalana lakierem. Koła maja oczywiście typową dla produktów firmy Bburago w skali 1:43 wielkość. Niestety optycznie są za małe w stosunku do przepastnych wnęk kół. Pamiętać należy, że standardowo sportowa wersja Forda Focusa wyposażana była seryjnie w aluminiowe sportowe felgi w rozmiarze 18 cali.


Więcej zdjęć: w galerii Bburago 1:43

pvs


Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści postów oraz zdjęć bez zgody autora zabronione.

piątek, 17 maja 2013

Lubię kromki z dżemem.

Pierwsza generacja Fiata Croma była produkowana w latach 1985-1996. Był to duży i wygodny pięciodrzwiowy samochód o nadwoziu typu liftback. Jednakże Giorgetto Giugiaro pracując nad projektem zastosował takie proporcje w tylnej części nadwozia, że auto wyglądało jakby było sedanem. Udało się połączyć praktyczność liftbacka z elegancka linią sedana. Fiat Croma drugiej generacji zadebiutował 9 lat po zakończeniu produkcji poprzednika. Drugą generację Fiata Cromy produkowano bardzo krótko, bo od 2005 do 2010 roku. Facelifting z 2008 roku, upodabniający Cromę do mniejszego Fiata Bravo II (typ 198) poprawił nieco atrakcyjność wizualną samochodu, ale nie na tyle by sprzedaż drastycznie wzrosła. Niestety Fiat Croma II to produkt niejednoznaczny. Według szefostwa koncernu Fiat, Croma miała być topowym modelem marki, reprezentantem klasy średniej. Należy pamiętać, że w klasie średniej od lat świetnie sprzedają się samochody typu sedan i kombi. Niestety Fiat Croma II, nie przypomina żadnego z nich. Nie wiadomo zatem co kierowało projektantami z biura Giorgetto Giugiaro, że stworzyli auto, które trudno jest jednoznacznie sklasyfikować. Mamy do czynienia bowiem z nadwoziem typu hatchback. Jednakże trzecie okno jest na tyle duże, że nadwozie bardziej przypomina linię kombi. Samochód jest dość wysoki co sprawia, że blisko mu do linii minivana. Mnogość tych różnych niuansów powoduje, że nadwozie jest nieproporcjonalne. Fiat Croma produkowany był tylko w tej jednej "niewiadomoco" wersji nadwoziowej. Użytkownicy tego samochodu cenili go jednak nie za wygląd zewnętrzny, a za wygodę i komfort panujący wewnątrz pojazdu.

W mojej kolekcji modeli firmy Bburago w skali 1:43 znajduje się Fiat Croma II w jasnym, lekko złotawym kolorze lakieru. W chwili gdy nabywałem mój egzemplarz, dostępna była także wersja w kolorze czarnym. Zdecydowałem się na wersję o jasnej barwie, gdyż łatwiej jest dostrzec detale ukryte w bryle nadwozia. Miniatura wydana przez firmę Bburago przedstawia wersję po faceliftingu. Została wyprodukowana w Chinach.


Przód modelu wykonany jest niezwykle szczegółowo. Na atrapie chłodnicy doskonale widoczny jest wzór kratki, który tworzy wrażenie głębi. W centralnej części króluje wyraźny i czytelny znak firmowy Fiat. W miejscu przeznaczonym na tablicę rejestracyjną naklejono tabliczkę z nazwą modelu. Krój czcionki jest taki sam jak ten, którym sygnuje się prawdziwy samochód Fiat Croma II. Przednie lampy wykonano z przezroczystego tworzywa. Na ich powierzchni umieszczono wzór imitujący układ soczewek ksenonowych występujących w reflektorze prawdziwego samochodu. Należy pamiętać, że w samochodach, wyposażonych w lampy ksenonowe, zawsze występuje system spryskiwaczy, które służą do ich oczyszczania podczas jazdy. Przymus ten podyktowany jest właściwościami światła emitowanego przez lampę ksenonową. Każdy brud osiadający na kloszu reflektora natychmiast rozprasza snop światła, co w konsekwencji powoduje spadek efektywności lampy i gorszą widoczność. W reflektorach wyposażonych w żarówki halogenowe, brud na kloszu lampy także rozprasza i zniekształca snop światła, lecz nie aż w takim stopniu jak w przypadku lamp ksenonowych. Dbałość producenta miniatury o szczegółowość jest tak duża, że poniżej reflektorów widoczne są przetłoczenia, które odzwierciedlają dysze spryskiwaczy. W dolnej części zderzaka zaznaczono za pomocą srebrnej farby, halogeny przeciwmgłowe. Jest to element, który dotychczas bardzo rzadko pojawiał się w modelach w skali 1:43 firmy Bburago. Przy dolnej krawędzi przedniej szyby widoczne są wycieraczki. Są one integralną częścią szyby, lecz nieco od niej odstają, co nadaje im trójwymiarowego charakteru. Pomiędzy zderzakiem, a maską silnika umieszczono wyraźną i głęboką bruzdę. Jest to przetłoczenie imitujące przerwę między krawędzią maski, a zderzakiem.
Tył modelu również bogaty jest w liczne detale. Ponad szybą znajduje się delikatny spojler z zaznaczonym trzecim światłem "stop". Szyba tylna wyposażona jest w wycieraczkę. Wykonano ją w analogiczny sposób do wycieraczki przedniej szyby. Lampy tylne są zrobione z czerwonego przezroczystego tworzywa. Widać w nich głębie i charakterystyczny dla Cromy II wzór wnętrza lampy w kształcie okręgów. Zderzak jest dwukolorowy. Górna część jest w kolorze nadwozia, dolna część jest czarna i imituje dyfuzor. W centralnej części zderzaka, w miejscu tablicy rejestracyjnej naklejono tabliczkę z nazwą modelu. Na brzegach auta przy dolnej krawędzi nadwozia widoczne są światła odblaskowe. Osobnym zagadnieniem jest klapa bagażnika. Moją uwagę przyciągnęły wyraziste bruzdy, które doskonale zaznaczają jej kształt. Na klapie dokładnie odwzorowano ozdobne przetłoczenie oraz klamkę służącą do otwierania bagażnika. Ponadto doskonale widoczny jest znak firmowy Fiata oraz oznaczenie modelu umieszczone przy dolnej krawędzi klapy. Krój pisma zgodny jest z tym występującym na klapie bagażnika prawdziwego samochodu.


Patrząc na model z profilu, może się wydawać, że producent miniatury niedokładnie odwzorował jej proporcje. Nawet jeżeli to tylko złudzenie, to należy pamiętać, że pierwowzór ma znacznie zaburzone proporcje, co w oczywisty sposób rzutuje na atrakcyjność wizualną miniatury w skali 1:43.
Boki modelu obfitują w mnogość detali. Boczne szyby zostały wyposażone w namalowaną, ozdobną, chromowaną ramkę. Klamki drzwi także są srebrne. Boczny kierunkowskaz jest integralną częścią karoserii, ale jest delikatnie wypukły. On także pomalowany jest srebrną farbą. Te elementy, w przypadku jasnego lakieru znajdującego się na moim egzemplarzu, nie są wyraźnie widoczne. Detale te bardzo dobrze widać na miniaturze w kolorze czarnym. Lusterka wsteczne są dwukolorowe. Ich spód jest czarny. Na drzwiach odwzorowano wypukłe listwy ozdobne w kolorze nadwozia. Próg jest pomalowany czarnym matowym lakierem. Z tej perspektywy można także zauważyć rzadki detal. W tylnej części dachu umieszczono dachową antenę radiową w kształcie "płetwy rekina", w kolorze czarnym. Pomiędzy zderzakami, a nadwoziem widoczne są wyraźne przerwy. Wygląda to tak jakby na etapie produkcji miniatury, zderzaki były dokładane do reszty montowanego nadwozia, podobnie jak to ma miejsce w przypadku prawdziwych samochodów. Być może wyrazistość tych linii nie była zamierzona przez producenta miniatury, jednakże moim zdaniem dodaje to modelowi realizmu. Gwiaździsty wzór namalowany na kołach imituje felgę aluminiową.



Więcej zdjęć: w galerii Bburago 1:43

pvs


Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści postów oraz zdjęć bez zgody autora zabronione.